z ostatniej chwili
Uwaga! Przypominamy, że od dnia 28 lipca 2025 roku nie będzie możliwości płacenia gotówką w Urzędzie Gminy Mszana Dolna. UWAGA !!! Od 1 paździenika zmiana godzin pracy urzędu, PONIEDZIAŁEK, WTOREK, ŚRODA 7:30 - 15:30, CZWARTEK 10:00 - 18:00, PIĄTEK 7:00 - 15:00 SPRAWY ZWIĄZANE Z EWIDENCJĄ LUDNOŚCI ORAZ Z DOWODAMI OSOBISTYMI ZAŁATWIANE SĄ W GODZINACH: PONIEDZIAŁEK, WTOREK, ŚRODA – OD 7:30 DO 15:00 CZWARTEK – OD 10:00 DO 17:30 PIĄTEK – OD 7:00 DO 14:30
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem
Powiększ: A A A
A A A A A

Aktualności


Matka Boska pokierowała

02/04/2026, dodał: Magda Polańska czytano: 825 razy
„Było Pięknie, trafiłem przypadkiem Matka Boska pokierowała” – napisał w pierwszym komentarzu po opublikowaniu posta w naszych mediach społecznościowych Pan Damian. I „rolka” na naszych profilach i słowo komentarza dot. Zagórzańskiej Mszy św. odprawionej w Niedzielę Palmową w Lubomierzu.

To było ostatnie w tym sezonie spotkanie na regionalnej Eucharystii w miejscu, gdzie Beskid Wyspowy wita się z Gorcami. Co prawda za oknem jeszcze tego nie widać, ale wiosna naprawdę przyszła i my starym zwyczajem od kwietnia będziemy kontynuować te szczególne nabożeństwa w XVII – wiecznym koście p.w. św. Marii Magdaleny w Kasinie Wielkiej.

Nim jednak tam się udamy z przyjemnością opowiemy jak wyglądała „ta ostatnia niedziela” w Lubomierzu. Było… kolorowo, jakby na przekór bieli ścielącej się wokół nas oraz gęstej mgle, która w ten weekend upodobała sobie szczególnie tę gorczańsko – beskidzką miejscowość. Wierni kroczyli dumnie do kościoła dzierżąc w dłoniach palmy, w przeważającej większości własnoręcznie zrobione. Nieraz mama musiała pomóc małym i słabym jeszcze rączkom, bo ciężar zielonego bukszpanu i bibułkowych kwiatów skutecznie przechylał palemki to w jedną, to w drugą stronę… Nikt nie rywalizował o – nomen omen – palmę pierwszeństwa, chociaż oglądając niektóre okazy żartowaliśmy, że jednak powinniśmy byli zorganizować konkurs… Niespodziankę zrobił nam mający głowę nie tylko od parady i na trzymanie na niej kapelusza – Grzegorz. Jak zwykle, cichutko, siedział na Słomce i dumał… Wydumał, wystroił siebie i swoją palmę w dziedzinne akcenty i z szelmowskim uśmiechem wkroczył w bramę świątyni, jak na czerwony dywan! Wiedział, że nam się to spodoba! Z ogromną radością witaliśmy mniej lub bardziej znajomych, ze stałymi bywalcami naszych wydarzeń witaliśmy się jak z rodziną. Moc z nieba dopisała nam nie tylko w postaci „przypadkowego” przybysza. Jak Anioł spadł nam w ten dzień Konrad (ujęły nas trzy jego „łobuzy”), którego „z tłumu wyrwał” – to cytat z O. Proboszcza, Marka Kustronia – celebrans do czytania Ewangelii o Męce Pańskiej, którą zwyczajowo dzieli się na role. W zadumę Wielkiego Tygodnia wprowadziła nas rodzinna kapela Kościelnioków z Olszówki, a ułożone przez nich głębokie rozważania zawarte w wezwaniach modlitwy wiernych  poruszyły w naszych sercach wrażliwą strunę. Nic tu nie dzieje się przypadkiem. Pan Bóg tak łączy z nami ludzi i kieruje naszymi decyzjami, że wszystko układa się w jedną całość. Swoje miejsce w tej układance ma Pan Stasiu skrywający pod sumiastym wąsem dobrotliwy uśmiech, który zdradzają zawsze jego serdeczne oczy, Pan Tomek, który wyszedł chyba z założenia, że rzadki gość to dobry gość (i wiecie co? autentycznie ucieszyliśmy się na jego widok!), Pan Franek, zawsze życzliwy, wystrojony i wynajdujący mnóstwo okazji do poczęstowania cukierkiem (tym razem to były jego imieniny – dużo zdrowia drogi Solenizancie!), czy Pani Irenka, nie robiąca wokół siebie zamieszania, ale zawsze z ochotą uczestnicząca w naszych wydarzeniach… Nie sposób nie wymienić tutaj drugiego Stanisława, tak, tak, tego, po którym humor odziedziczył nasz cudny Paweł… Jak w tej wyliczance pominąć naszych dziedzinnych producentów lokalnych, czekających na każde kolejne spotkanie: Ani i Józefa Bierowców, których miody słynne są nie tylko w Polsce, ale i w Monachium na przykład czy na kardynalskich lub ministerialnych stołach; Zosi Pietoń, którą mąż wozi jak królową aby czarowała nas misternymi koronkami czy Monikę Kołodziej, która na swoim słodkim stole ma nie tylko babeczki (jak nieco przekornie sugeruje nazwa jej cukierni)… Cichym bohaterem tych naszych niedzielnych spotkań w Lubomierzu jest tamtejszy sołtys, Józef Nieckula i jego syn, Marcin (jego chcieliśmy „wynająć” również do Kasiny ;-)) dbający o to, aby biały namiot czekał w gotowości nie tylko na wystawców, ale i amatorów dziedzinnego dobra. Na deser zostawiliśmy sobie informację o Wojciechu, który z perspektywy Krakowa zawsze łączy się z nami przez Internet… W tym szczególnym dniu towarzyszył nam jeszcze ktoś wyjątkowy, kogo już 30 lat nie ma pośród Zagórzan, a którego po Mszy św. odwiedziliśmy na mszańskim cmentarzu, wszak właśnie 29 marca przypada rocznica Jego śmierci – Stanisław Ciężadlik, Wielki Syn Zagórzańskiej Ziemi.

Po co właściwie wymieniamy wszystkich tych ludzi? Bo to oni tworzą wspólnotę, dla której warto się starć, podejmować trud organizacyjny, włączać się w popularyzację i kultywowanie rodzimych tradycji oraz całego dziedzictwa Górali Zagórzańskich. Bez Was, kochani, nie miałoby to wszystko, co robimy, najmniejszego sensu. Dorze, że jesteście!

Magda Polańska
fot. Agnieszka Józefiak - Lewandowska